Quinoa na mleku ze śliwkami w czerwonym winie

Quinoa na mleku ze śliwkami w czerwonym winie

    Ostatnio więcej czytam o tak zwanych superfoods. Należą do nich produkty niezwykle bogate w mikro i makroelementy, którym przypisuje się takie właściwości, że stają się superbohaterami w swoim fachu. Podobno mają niezwykły wpływ na nasze zdrowie, a niekiedy leczą z chorób lepiej niż chemiczne specyfiki.
    Do bardziej znanych produktów należą na przykład awokado i amarantus. Coraz popularniejszą superbohaterką w Polsce staje się też quinoa (komosa ryżowa), kiedyś dostępna jedynie w ekologicznych sklepach, dziś sprzedawana na szeroką skalę w większych supermarketach.
    Jestem wielką orędowniczką teorii „jestem tym co jem”. Uważam, że właściwa dieta potrafi sprawić, że nasz organizm sam będzie się leczył i utrzymywał właściwe samopoczucie. Przemówiła więc do mnie bardzo idea superfoods.
    Quinoa poznałam kilka lat temu, gdy moi znajomi wybierali się w Himalaje. Potrzebowali produktów, które na wysokości dostarczą im właściwych składników odżywczych i energii. Przedstawili mi nieznane wtedy szerszej publiczności ( a raczej znane w wąskich kręgach) quinoa i jagody goji. Potraktowałam to jako ciekawostkę, a dopiero po latach niezależnie zaczęłam odkrywać te smaki.
    Dla tych, którzy nie próbowali, quinoa smakuje jak kasza. Ma swój specyficzny aromat, ale dla mnie jest przepyszna. Uwielbiam ugotować ją w sosie pomidorowym z czosnkiem, cebulą, na ostro z garścią ziół. Świetnie sprawdza się też jako sałatka, najlepiej w lunchboxie. A ja dzisiaj spróbuję Was przekonać do jej słodkiej wersji.
    Nie od dziś wiadomo, że najlepiej zacząć dzień zdrowym i pożywnym śniadaniem. Owsianki dają prawdziwego, energetycznego kopa, a quinoa może mieć podobne zastosowanie. Ugotowana na mleku zasmakuje wszystkim fanom owsianek i kaszy manny. Do tego wasze ulubione dodatki- owoce, orzechy, pestki i kilka kropli „przedłużającego życie” oleju lnianego.
    Mi strasznie smakuje z dodatkiem śliwek w winie. Gdy rano spotkałam się z blogerkami, aby fotografować śledzie (wkrótce i o tym), Magda ochoczo zawołała- śliwki w winie, to chyba to co określa cię najlepiej. No cóż, ciężko pracowałam na moją opinię:) Nie martwcie się jednak, mimo że paryskim zwyczajem kieliszek wina na śniadanie nie zaszkodzi, w tym wypadku alkohol z wina wyparuje, zostawiając jedynie pyszny, winny posmak. A do tego? Kilka pekanów, czy orzechów włoskich da mnóstwo kulinarnej radości.

Quinoa na mleku ze śliwkami w czerwonym winie:
– 1 szklanka quinoa (komosy ryżowej)
– 2 szklanki mleka
– porządna szczypta soli
– 1 łyżka miodu
– 2 łyżki oleju

Śliwki w czerwonym winie:
– 200 g śliwek
– 1/3 szklanki czerwonego wytrawnego wina
– 2 łyżki miodu
– pół łyżeczki cynamonu
– 1 łyżka masła

+ ulubione orzechy (u mnie pekany)


  1. Quinoa wysyp na sitko i dokładnie wypłucz pod zimną wodą. W garnku rozgrzej olej. Dodaj quinoa i podsmaż przez kilka minut. Wlej mleko i wsyp sól. Gotuj ok. 15 minut co jakiś czas mieszając. Quinoa powinna w tym czasie pochłonąć mleko, ale wciąż pozostać „mokra”. Dolej miodu i wymieszaj.
  2. W czasie gotowania quinoa pokrój śliwki w ćwiartki. Rozgrzej masło na patelni i dodaj śliwki. Smaż przez kilka minut, dodaj cynamon i miód. Podsmaż jeszcze kilka minut. Śliwki zaczną puszczać sok. Dolej wino i gotuj na średnim ogniu aż do ugotowania quinoa.
  3. Gdy ugotowane składniki są gotowe wyłóż quinoa do głębokich talerzy, umieść na niej śliwki i polej całość powstałym pod śliwkami sosem. Dodaj ulubione orzechy.

Śliwka