Ravioli z wypływającym żółtkiem

ObiadJajkaKuchnia włoskaSezon na

Ravioli z wypływającym żółtkiem

   Gdyby podczas włoskiego tygodnia nie pojawił się chociaż raz przepis na makaron, czułabym niedosyt. Nad cudowną pastą można zachwycać się godzinami i nie da się ukryć, że to wyjątkowo włoskie danie. Wszelkiego rodzaju makarony czarują mnie od lat dziecięcych, a od jakiegoś czasu nauczyłam się je robić sama. Od kiedy jestem właścicielką maszynki do makaronu, staram się przynajmniej raz na miesiąc docenić tak fakt i przygotować domową pastę. W zwykłe, szare dni, gdy nie ma na to czasu, korzystam oczywiście z kupnych. Zawsze jednak patrzę na opakowanie w sklepie, bo najważniejsze przy wyborze makaronu z paczki jest to, aby był wykonany z pszenicy durum. Na myśl o klejącym się, rozgotowanym pseudo makaronie podawanym np. na stołówkach, przechodzą mnie dreszcze. Chociaż zdaję sobie sprawę, że istnieją na świecie większe problemy niż klejący makaron 🙂
   Aby pasta smakowała wyśmienicie, musi zawierać wysokiej jakości składniki i być przygotowana z pasją! Tej zasady trzymam się robiąc makaron.
Ravioli z żółtkiem chodziło za mną od czasu, gdy w wakacje zobaczyłam je w australijskiej edycji (jedynej słusznej) budzącego emocje programu MasterChef. Efekt nacięcia nożem świeżo ugotowanego ravioli i widok wypływającego ze środka żółtka zrobiło na mnie zdecydowanie duże wrażenie. Wiedziałam, że prędzej, czy później będę musiała zobaczyć to na własnych oczach i oczywiście poczuć ten smak 🙂
Akurat w momencie, gdy przygotowywałam ravioli, odwiedziła mnie na chwilę przyjaciółka. Należy ona do osób, dla których zamiast jedzenia mogłyby istnieć tabletki. Dodatkowo nie je mięsa, więc jest jeszcze bardziej skomplikowanym konsumentem. Mimo wszystko od czasu do czasu zachwyci ją jakaś potrawa i potrafi docenić dobrą kuchnię. Na widok ravioli zaświeciły jej się oczy, ponieważ marzyła o nim już od dawna, podobnie jak ja. Ravioli z ricottą i wypływającym żółtkiem spełniło jej fantazje, bo zawiera w sobie ulubione składniki. Sprawiło mi to ogromną radość, bo uwielbiam rozpieszczać kulinarnie bliskich. I Was też zachęcam do takiej rozpusty!

Ravioli z wypływającym żółtkiem i ricottą:

  • 50 g drobnej semoliny
  • 200 g mąki pszennej typ 500 lub 550
  • jajko
  • 2-3 żółtka
  • 2 łyżki oliwy
  • 2-3 łyżki zimnej wody
  • 3/4 łyżeczki soli

Farsz z ricotty:

  • 250 g ricotty
  • garść liści świeżej bazyli
  • szczypta soli
  • łyżeczka soku z cytryny

Dodatkowe składniki:

  • żółtka (po jednym na każdą sztukę ravioli)
  • masła
  • świeża szałwia/rozmaryn
  • parmezan
  • gałka muszkatołowa

  1. Na stolnicę przesiewamy mąkę, dodajemy semolinę i tworzymy „kopczyk”. Na środku robimy wgłębienie i dodajemy sól, jajko oraz żółtka. Wlewamy oliwę, wodę. Zaczynamy mieszać składniki palcami i wyrabiać ciasto.
  2. Po kilku minutach zagniatania, ciasto osiągnie formę elastycznej kuli (jeśli się lepi, należy podsypać jeszcze mąką). Uformowaną kulę owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na minimum pół godziny (najlepiej jednak na godzinę).
  3. W tym czasie szykujemy farsz. Ricottę rozgniatamy widelcem i mieszamy z drobno posiekanymi ziołami, przyprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem do smaku.
  4. Ciasto dzielimy na 3 części. Każdą z części przepuszczamy przez maszynkę do makaronu, zaczynając od szczeliny 7mm, a kończąc na 2 mm.
  5. Rozwałkowane ciasto kładziemy na oprószonej mąką stolnicy. Bierzemy szklankę lub wykrawaczkę o średnicy 9-10 cm i wycinamy kółka z ciasta.
  6. Szykujemy w oddzielnych miseczkach żółtka jajek. Na wycięte kółko wykładamy łyżkę farszu z ricotty, tak by nie dotykało brzegów ciasta. Na środku robimy wgłębienie. Przekładamy w nie żółtko. Część z farszem przykrywamy drugim kółkiem z ciasta, doklejając dokładnie brzegi. Czynność powtarzamy wielokrotnie.
  7. W dużym garnku gotujemy osoloną wodę z łyżką oliwy. Gdy woda zacznie wrzeć, wrzucamy ulepione ravioli i gotujemy przez 3-4 minuty. W tym czasie rozpuszczamy masło z ziołami na patelni.
  8. Gotowe ravioli odsączamy z wody i przekładamy na talerz. Polewamy ziołowym masłem i podajemy ze świeżo startą gałką muszkatołową oraz z parmezanem.

Tosia